Wizyta

Wszedłem do tego gabinetu dość śmiało. To był gabinet Toli a ja miałem tylko poczekać na strach w gabinecie stomatologa. Pierwszy pacjent do Toli poprawił mi humor.
Przyszłem na badania.
Pacjent przyszedł na badania okresowe.(słuchu kurwa, bez chichotu)
Pielęgniarka założyła mu słuchawki audiometru.
Jak pan będzie słyszał dżwięk, proszę przycisnąc ten guzik – wskazała.
Słyszał pan?
facet kiwnął głową i przycisnął guzik.
Nie teraz – jak pan usłyszy – słyszy pan?
Facet pokręcił głową i nic nie przycisnął.
Pytam czy mnie pan słyszy, jeszcze nic nie włączyłam. Słyszy pan?
Nie, a włanczyła pani?
Teraz pielęgniarka pokręciła głową na nie.
To co pani głupio pyta czy ja słyszę, niech pani włancza.
To włączam – włączyła, a ja czułem zapach krwi w powietrzu.
Może w sąsiednim gabinecie coś amputowano.

Zadzwoniła asystentka dentystki że mogę przyjść. Wystraszony poszedłem, przygotowany na najgorsze. Dentystka okazała się miłą i atrakcyjną panią a zabieg wykonała z taką empatią, że przekonała mnie do remontu całej kopary.
Szkoda że to nie kuzynka. (dentystka – nie Tola)

Wasz K.L.daV. w podróży do końca światła.

Ps. To dialog hipotetyczny, związany z kombinacjami pacjentów w celu poprawy wyników z audiometru

Opublikowane w:  on Styczeń 29, 2010 at 11:22 Komentarze (2)

Wędliniec Główny.

Wczoraj po długiej przerwie znów odmoczałem(od “moczu”) na basenie pył i smog wielkomiejski(30 tysiecy mieszkańców) oraz film pruderii, obłudy i grzechu byłej stolicy eurokultury(do spółki ze stroną lewobrzeżną o prasłowiańskiej nazwie Goerltz) Strona lewobrzeżna to zbiór 100 tysięcy nosicieli grzechu, prawobrzezna 30 tysiecy. Mam nadzieję że i warstwa grzechu w takiej proporcji się rozłożyła.
Wracając po tej przerwie, wsiadłem we Wrocku bez biletu. Natychmiast znalazłem konduktora i o tym fakcie go powiadomiłem.
Chciałbym bilet do Wędlińca – a w zasadzie do Zgorzelca.
Węglińca – poprawił.
Proszę zaczekać w przedziale
Znalazłem wolne miejsce i cierpliwie czekałem. Przyszedł już z ponurą facjatą.
To pan do Zgorzelca?
Tak to ja, ale proszę z przesiadką w Wędlińcu na ten do Drezna.
Węglińcu – nie wytrzymał
No przecież mówię – Wędlińcu
Teraz już szlag go trafił, rozejrzał się ze drzwiami do trzaśnięcia, ale ponieważ był to wagon dla myśliwych z psami, więc poszedł do rozsuwanych między wagonami. Dwukrotna próba trzaśnięcia wypadła cicho i blado. Wyszedł bez akcentu. Patriota z repatriacji LWP z “Wędlińca”
Przesiadłem się planowo, oszczędzając moją kieszeń i nerwy wędlińcowego.
W Zgorzelcu czekała na mnie Tola.
Toli znudziło się nieróbstwo. Moje jej się znudziło. Wróciłem do starego zajęcia “Servis Elektroniczny” w nadzei poszerzania zbioru dowcipów o fachowcach. Prowadzenie takiego servisu bywa inspirujące do pisania nutek. Wspomnę o jednej z wizyt w zamierzchłych czasach 20-stego stopnia zasilania
Mojej pomocy kategorycznie zażądała sympatyczna 40-stka, kuzynka in spe o niezłej figurze.
Ja do telewizora.
O! A myślałam że do mnie.
No tak. Do Pani w sprawie telewizora
Niestety nie mam telewizora, ale może mi pan doradzi jaki kupić?
Po konsultacji uznaliśmy że telewizor to strata czasu i pieniędzy dopóki działają sprawni servisanci.

Wasz K.L.daV. w podróży szlakiem Pieszej Armii Wojskka Polskiego.
Od Lenina do Stalina.

Opublikowane w:  on Styczeń 19, 2010 at 12:18 Dodaj komentarz

do “Ale”

Integrowaliśmy się z gornikami w Podczelu, a własciwie z górniczkami(z gornikami wręcz przeciwnie) – gdy okropny hałas zagłuszył odgłosy integracji.

Hałasy były tam zwyczajną rzeczą, obok startowały – parami w Bagiczu – Migi i Su. Ten jednak przypominał odgłos dartej błony wielkosci lotniska. To Rycho odpadl od sciany z dziką winoroslą, która czepiała się  frontowej, reprezentacyjnej fasady ośrodka – a nie dziewica monstrum.

Nestępnego dnia, po rozmowie Rycha z dyr. Murkiem miałem pierwszego ratownika. Nie ściana i winorosl była przyczyną. I nie jest to wątek z Buster Keatona. Rycho pomylił okna i usiłował wejść do rezydującego u górników generała – a miał do wczasowiczki w sąsiednim pokoju. Generał się po żołniersku wystraszyl że to wojna i Rycha ostrzelał z “TT” sluzbowego. Nie trafił, pieprzony kombatant, ale po otwarciu okna na zewnątrz przez wodza – Rychu odpadł, Rychowi opadl, wczasowiczka wypadla z turnusu, a Rychu z pracy.

Za Rychem solidarnie zrezygnował Jurek. Za nimi przyszła banda rezydujacych u nich waletow krzyworyjowcw i szwagrów.(“krzyworyjowiec” brzmi prawie tak dobrze jak “różokrzyżowiec”

Mialem obsadę do stanowisk pracy i do brydża.Na stanie plaży: maszt, łódż ratowniczą, koło ratunkowe, czarną flagę, siedem kempingow na wydmach ustawionych i wspaniałe widoki na morze i przyszłość. Właściwie pilnowalismy tylko piasku, którego wtedy nie kradziono. Plaża nigdy nie została odebrana do użytku, ale odbieralismy pensje i nadgodziny. To był miły sezon. Towarzysko meteorologicznie i rodzinnie – dzięki kuzynkom.
Być może

K.L.daV.

Ps Na początek powrotu do grafomaństwa odgrzebałem szkic pisany jeszcze w Niemczech. Poprawiłem dostrzeżony brak znaków polskich.
Temat dla spędzających urlopy na półkuli południowej

Opublikowane w:  on Styczeń 15, 2010 at 12:01 Komentarze (5)

Text z notki Pokera

JAK ZAAPLIKOWAĆ KOTU TABLETKĘ

1. Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej reki po obu stronach pyska i naciśnij lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej reki. Gdy kot otworzy pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć.

2. Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.

3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną już tabletkę.

4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej reki wepchnij tabletkę tak głęboko jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.

5. Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy.

6. Przyduś kota do podłogi klinując go miedzy kolanami jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylnie łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech zona przytrzyma głowę kota jednocześnie wpychając mu drewnianą linijkę między zęby. Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki miedzy rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle co skłoni go do przełknięcia.

7. Wyciągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nową tabletkę. Zanotuj sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je posklejać później.

8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę między rozwarte zęby mocno wdmuchnij tabletkę do środka.

9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie wypij jedna butelkę piwa żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj zonie rozdrapane ramie, a następnie przy pomocy cieplej wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.

10. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i przy pomocy gumki “recepturki” strzel tabletka miedzy rozwarte zęby.

11. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce. Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódka w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek aby ukoić ból. Podartą koszulę możesz już wyrzucić.

12. Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pier… kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot próbując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij kolejną tabletkę z opakowania.

13. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka od bielizny związując razem przednie i tylnie łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej. Już nie musisz być delikatny. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła żeby spłukać tabletkę.

14. Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zaszyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.

15. Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem i sprawdź, czy pobliskim sklepie zoologicznym nie maja chomików.

JAK ZAAPLIKOWAĆ PSU TABLETKĘ

1. Zawiń tabletkę w plaster szynki i zawołaj psa.

Opublikowane w:  on Listopad 9, 2009 at 23:17 Komentarze (2)

Robak w menu.

Czy pełnotłusta larwa w zupie kalafiorowej powinna mieć udział w cenie obiadu?
Moim zdaniem nie. Jednak niektórzy wykonawcy budowlani są zdania innego. Taki wykonawca ma wiele sposobów by Was wyrolować już na etapie kosztorysu i tylko jeden byście wyrolowani nie zostali. Ten jeden sposób – stosowany jest z obrzydzeniem i w ostateczności. Przez analogię do wizyty w restauracji zadam kilka pytań.
Czy to normalne, by przy wejściu do baru mlecznego kazano Wam wykupić jadłospis?
Czy to normalne, by ceny w jadłospisie zmieniały się pomiędzy daniami?
Czy to normalne, że możecie wybrać dowolną zupę, pod warunkiem że to będzie kalafiorowa z wkładką?
Na takie pytania odpowiem ku przestrodze drobnych inwestorów w “Niecodziennym dzienniku budowy”. Kliknijcie na link”investorxs”.
No i dlatego firmę “hbbud” pozostawiam w linkach na “investorxs” jako “nie buduj z nimi”

Opublikowane w:  on Sierpień 23, 2009 at 09:38 Komentarze (2)

Copacobana

Marzenia i nadzieje są splecione jak dwie helisy DNA, jak samba z bossanową, jak Prezydent z Prezesem. No i jak Buenos Aires z Rio de Janeiro in my mind.
Powiedzenie ze “nadzieja jest matką głupców” jest wymyślone przez beznadziejnych głupców bez marzeń.
Oczywiście marzenie żeby szlag trafił teściową, jest nieetyczne. Nieetyczne jest także pomaganie losowi w tym wypadku. I karalne.
No i liczmy się z tym że teściowe też mają marzenia. Nierzadko sprzeczne z naszymi.
Marzyłem o podróżach w wieku właściwym marzeniom o podróżach.
Na mapie tych marzeń było Rio i BA. Kilka lat póżniej, pracując w czasie wakacji w Estradzie jako elektroakustyk, pojechałem do Rio na festival.
Festival w całości sponsorował nasz rodak, milioner K., ku własnej chwale i przyjemności.Negrody, nagrodzonych, repertuar – też ustalał K.
Zintegrowany z naszym ansamblem był garderobiany Zenek. Garderobiany ponad swoje obowiązki wykonywał różne inne zajęcia artystyczne nie wymagające wymawiania litery “R”. On wymawiał w to miejsce “G”
Na bankiecie wińczącym festival, posadził się Zenek przy oficjelach.
W połowie melby Zenek podszedł do mnie i konspiracyjnie wybełkotał: “ten milioneg koło mnie z pgawej. Nie, pagdon z lewej. Z pgawej to multimilioneg – chce zeby nagiąć kilka agtystek i polecieć do niego na hacjende na ciąg dalszy. Pogadaj z Gysią , Bgonią i Helą, powiedz że im zgujnujesz kagiegę na genegatorze echa jak nie pojadą”.
Tak daleko posuwać się nie musiałem. Perspektywa śniadania z milionerami była miodem na lepie dla tych gwiazd in spe.
Ewakuowaliśmy się dyskretnie i cadillakiem długim jak kac po bimbrze pojechaliśmy do portu. A tam juz czekał “hydgoplan”
Po trzech godzinach byliśmy w Buenos Aiges. A moze to było Gio.
Do dziś wspomnienia tych dwóch miast zlewają mi się. I nie pomaga że w “Gio” mówi się po pogtugalsku, a w BA. po hiszpańsku. A może odwgotnie?
K.L.daV. w podgóży do końca światła.

Opublikowane w:  on Sierpień 6, 2009 at 12:27 Komentarze (9)

Investor XS.

XS? Owszem, to rozmiar najmniejszy.  Opowiem tam w konwencji znanej Wam z “toteraja” o moim dopełnianiu obowiązków mężczyzny. Dzieci już miewałem. Teraz dom. Drzewo posadzę przy domu. W zasadzie jedno już tam stoi. Do spółki z właścicielem sąsiedniej działki. Dzieci – wierzę – miałem samodzielnie, a dom będę miał z Tolą. Na dzieci z Tolą zbyt póżno.

Opublikowane w:  on Lipiec 8, 2009 at 19:15 Komentarze (2)

Skróty myślowe.

Na cholere mi te skroty myślowe.
Używam ich sporo, zakładam że czytają je ludzie inteligentni – po wyłaczeniu tytytki. Ale inteligencja to warunek konieczny , ale niewystarczający
Skróty myślowe mają sens w rozmowach bliskich przyjaciół. Związanych wspólnymi przeżyciami, przygodami, pokojem w akademiku, celą w pudle, wspólną żoną, gustowaniem w tych samych zboczeniach i burdelach.
Na skrótach myślowych przejechali się – jak osesek na deskorolce – politycy. Dziennikarze poddadzą każdy taki skrót analizie leksykalnej, składniowej, logicznej, morfologicznej i udowodnią że polityk ma inną grupę krwi niż reszta populacji.
A przynajmniej że jest łapówkarzem i pedofilem.
Do nutki tej zabrałem się bo to temat ciekawy i miało być poważnie.
Poszukując znanych skrótów myślowych, trafiłem na blog Janiny Paradowskiej – “Skrót Myślowy”. Przerwałem nierówną walkę ze skrótami. Pani Paradowska robi to jak zwykle genialnie. Polecam.
K.L.daV.

Ps.Miało być poważnie a wyszło jak przy grobie Morrisona.

Opublikowane w:  on Czerwiec 25, 2009 at 22:05 Dodaj komentarz

Wersja dorodnych wodołazów.

Pies wam mordy lizał.

Opublikowane w:  on Czerwiec 20, 2009 at 00:24 Komentarze (6)

Cenzura czuwa

Wersja proboszcza i dyrektora szkoły została ocenzurowana do zdania proboszcza że “Ilonie przez dekolt było widać pryszcze po depilacji”. Dyrektor skwitował to “z drugiej strony można było obejrzeć polipy w nosie”
Z drugiej strony to konstrukcja zbyt enigmatyczna.

Zatem wersja dwóch psów.

Opublikowane w:  on at 00:20 Dodaj komentarz