Tę nutkę dedykuję Cudakowi, którego trudno polubić a jeszcze trudniej się z nim zaprzyjażnić.
Ale warto spróbować.
Jak z kobietemi: Nie zerżniesz wszystkich – ale warto próbować.
Sezon za pasem. Zawsze go spędzałem nad morzem lub jeziorami. Problem czy lepiej jest nad morzem,czy w górach został dawno rozwiązany. W lecie lepiej się pije nad morzem, w zimie w górach.
Pamiętam, kiedyś przy pogodzie na czarną flagę poszedłem na śniadanie do ulicznej smażalni ryb. Wtedy(siódma gospodarka światowa) naprawdę można było zjeść niedrogo. Dorsze, flądry, trochę drożej halibuty, drogo węgorze.
W smażalni siedziała na oko miła rodzinka, na oko ze Śląska (Górnego, nie Zdolnego)
Tato co to?
- Leszcz.
- To ja chce lesca. A to tam? Cienkie i długie?
- Frytki.
- to ja chce lesca z frytkami. A cemu te frytki taki długie i cienkie.
- bo są z frytkownicy.
-Eeee, ja myślę że są z kartofli, ino mama ich nie potrafi takich ukroić swoimi paluskami.
– Milcz gówniarzu. Ojciec żałuje na frytkownicę.
- Nie ma na takie duperele. Frytek nie jadamy. Kupiłem szatkownicę do kapusty.
Wzięli zamówione dania z lady.
- Tato!
-No?
- W tym lescu jest frytka. Ostra jakaś.
- To nie frytka tylko ość. Jedz z drugiego końca.
– Z drugiego jest twarda.
- Leszcza jedz z drugiego końca, baranie
- ocy wyssałem, ale łeb tez jest twardy.
- To nie jedz – mama ciągle pamiętała o tych paluszkach.
Myślę że oni jednak kochali dzieciaka – inaczej pozwoliliby mu jeść ość z dowolnego końca. Spotkałem ich na kei.
Tato?
- No?
- Co to?
- Które?
- A o tam.
- Kuter z rybakami łowi ryby.
- A frytki?
- To była ość, nie frytka
- Mogliby ości łowić osobno – rozmarzyło się dziecko.
Dalszego ciągu nie znam. Rodzina potoczyła się dalej
K.L.daV.
“Śląska” się pisze, i “z Dolnego”, a nie “Zdolnego”
Chyba wiem z jakiego Śląska pochodzę.
Zlikwidowałem swoją stronę ‘coci’, więc niepotrzebnie podlinkowujesz ją w notce i w blogroll’u. Moje archiwum jest tutaj
“To nie jedz…” <– Wydje mi się, że to powinno zaczynać się od pauzy od nowej linii.
Wprawdzie Marzy mi się zaczynać każdy dzień od przeczytania Twojej nowej notki, ale oczywiście i za tę okruszynę dziękuję.
Ja tam Cudo lubię i podziwiam; no ale nie mam teraz możliwości, bowiem nie bywa na czatach, a i wierszy swoich mi już nie podrzuca do poczytania.
Jak to dobrze, że znów piszesz kotku