Wkurwis jest małym yorkiem, z tych dużych – twierdzi Tola. Początkowo on był prosty Urwis, ale po kilku jazgotliwych napadach na duże psy, awansował na Wkurwisa. Próbował nawet podporządkować sobie Drakulę. Do momentu kiedy musiałem wydłubywać go spomiędzy Drakuli zębów.
Wczoraj byłem z Wkurwisem na spacerze w dzikim parku. Jak zwykle ten mały drań był na lince. Kagańca nie nosi. Pasują zresztą jedynie koszyki druciane od butelek szampana – a te są drogie w Polsce. Kapsle od piwa są już zbyt małe.
Po parku biega mnóstwo psów różnych ras i temperamentów, nierzadko na luzaczku. No i jeden taki podbiegł obwąchać jaja Wkurwisa. Wkurwis tego nie lubi i zaczęła się awantura. Przeciwnik był duży ,wielorasowy, z przewagą kaukasian. Wyrwałem Wkurwisa z pyska tego monstrum i ze strachu - w obronie własnej – zakręciłem linką z wiszacym na jej końcu Wkurwisem. Trafiłem psiną w tłusty i puszysty kark wroga. Sprytny i waleczny Wkurwis wbił sie ząbkami w bogate futro przeciwnika. Kaukasian uznał to chyba za morderczy atak, podkulił ogon i ze skowytem oraz Wkurwisem na kłębie opuścił cwałem park.
Trochę wystraszony zacząłem go wzywać manierą Toli: Wkurwis! chodż do mamusi, niedobry piesku. Po chwili Wkurwis luznym truchtem, z dyndającą linką wbiegl do parku.
No i wyobrażcie sobie, dziś rano na spacerze znowu spotkaliśmy kaukasiana. Widocznie przekonanego że Wkurwis to najgrożniejsze bydle, które wskoczyło mu na kark. Skowycząc wzbił zasłonę kurzu i znikł za zakrętem. Wkurwis jazgocząc pomknął ostrzegawczo za nim, po czym wrócił z ugruntowaną świadomością psa niezwyciężonego.
Wasz K.L.daV. w podróży do końca światła.
Ps. Nutkę tą dedykuję Szatniarze.
Niemal się uśmiechnęłam, ale przez łzy, Ktoś mi otruł młodszą sukę. Umiera i patrzy mi w oczy. Weterynarz już zrobił, co mógł…
A ona ma dopiero pół roku.
Wolę zwierzęta. Ludzie bywają podli, one – nie.
tak Aniu! One niestety zbyt krotko żyja.
Idą póżniej do psiego nieba,wybieraja sobie pana w schronisku dla bezdomnych panow i moga go zostawić na drodze jeśli im się znudzi, lub zestarzeje
P.S.Wczoraj wyrzuciłam kilka takich drucików od szampana. Na drugi raz oddam Tobie za pół ceny.
Nie wiem, kto to szatniara, ale zawsze powtarzam za “Misiem”: “klient w krawacie jest mniej awanturujacy się”;)
Małgoś, kolejne prztulenie, bo na Twój smutek brak mi słów pocieszenia…
[...] przywołać. Dlatego poświęcę serię notek osobom z 30tek. Na tapecie będzie mój ukochany Kot Leonarda Da Vinci, Charmee i Jędza. Wspomnę także o osobach z pokoju Intrudernia. O Pokerze i Procesie nie [...]
Kocie, bywasz lekiem na całe zło…
[...] lecz do mnie te odgłosy nie dotarły. Sam nick zadziałał tak pobudzająco, że zerknęłam na blog jego, którym oczarował mnie do reszty. Niepowtarzalny styl Kota zawładną moim umysłem na wieki [...]