Musiałem wczoraj zejść do undergroundu. Z powodu Drakuli.
Nutkę tą dedykuję Charmee i Jędzy zamiast jaj. Swiątecznych. Dzielę z nimi, ( Jędza i Charmee, a nie jajami) oraz paru przyjaciółmi pokój “Toteramy” i mnożę sukcesy, które odnosimy. To znaczy: one piszą recenzje – po moich zachętach do pisania, bo są leniwe – odnoszą je do mnie, a ja je mnożę, zmuszając rodzinę i bliskich do czytania. W ten sposób osiągają średnio tysiąc wejść na nutkę( http://toteramy.wordpress.com).
No, ale nutka o Drakim:
Wczoraj Draki ze spaceru przyniósł młodego liska . Lisek był częściowo nieżywy, taki lis Schroedingera. To znaczy gdy otwierał ślepia i widział nad soba twarz Drakuli, natychmiast tracił entuzjazm powrotu do realu i znowu drętwiał w statystyce.
W pierwszej chwili się ucieszyłem. Nie wiadomo ile ta zima potrwa. Czapka z lisa komponowałaby się z popielicami Toli. W drugiej przypomniałem sobie, że lisek może być wściekły, choć mnie się wydawał zniechęcony. Zadzwoniłem do przychodni “dla malych zwierząt”.
Halo! Mam dwa zwierzaki do zbadania. Jeden zdrowy i jeden chory.
Czy to duże zwierzęta, czy małe?. Bo to lecznica małych zwierząt.
Lisek mały, a pies duży – jakieś 30 kilo.
To też małe zwierzę – rzekł lek. wet. i trochę mnie wkurwił.
A czy miś to duże czy male zwierzę? – zapytałem chytrze.
Duże.
A miś koala ?
Koala to torbacz, a nie miś – odrzekł i wkurwił mnie jeszcze bardziej.
Dobrze, to co mam robić z tymi małymi zwierzętami? – poddałem się.
A co się stało?
Mój mały pies przyniósł ze spaceru trochę zagryzionego liska.
Proszę natychmiast przywiezć zwierzęta.
Nie bardzo wiedziałem jak to zrobić, skoro jedno mogło być chore, ale sprawa rozwiązała się sama. Po otwarciu bagażnika, Draki porwał liska i wskoczył do środka.
Godzinka jazdy i byliśmy u lekarza małych zwierząt. Po drodze Draki chyba dodusił liska.
Lekarz spojrzał na oba małe zwierzęta i orzekł że lisek nie żyje. Z psem zaprosił mnie do gabinetu. Podałem jego asystentce pass psa, Pies był szczepiony przeciwko wszytkim draństwom: celuloza, celwiskoza,cellulitis, koklusz, szkarlatyna. No wszystko.
Mimo to lek. wet. zadecydował: uśpimy psa.
Może pan uśpić swoją asystentkę. Mengele - pomyślałem
Nie wpadłem na to, to moja żona, ale i tak nie mam uprawnień, jestem lek.wet. a nie lek. med.
Jeśli Pan spróbuje dotknąć to biedne małe zwierzę, zrobimy panu z tego nowoczesnego gabinetu “jesień średniowiecza” zacytowlem Tarantino .
Dobrze – rzekł lek. wet. – zbadamy lisa, a pies zostanie na kwarantannie.
Drakiemu - który moje nastroje wyczuwa lepiej od Toli – zabulgotało w gardle i stanęła grzywa na karku. Jeszcze chwila i lek. med wraz z żoną sami będą musieli się poddać kwarantannie.
Draki idziemy – uprzedziłem nieszczęścia.
A rachunek? – lek. wet. pamietał z czego żyje.
Pan uszyje sobie laczki z lisa i jesteśmy kwita.
Wasz K.L.daV. w podróży do końca światła.
Ps. Ponieważ jestem w podziemiu do po świetach, piszę z internet cafe. Dopóki mi Tola nie przywiezie laptopa. Dlatego proszę Charmee i Jedze by postepowały z banerami .
Ps2. Valmoncie, tematów dostarcza życie, a jest jeszcze szafa Lesiaka.
K.L.daV.
Ok, zgoda, postepujemy… Już my Cię urządzimy Kocie. Jak wrócisz, to sam się nie poznasz :> hehehehe
Ja Cię bardzo proszę, Jędza…nie mów o nas “MY”, jakoś tak głupio się czuję z Tobą w parze…
Wzruszyłam się tą nutką <chlip chlip
A z okazji tych Świąt (też zamiast jaj) życzę Ci, Kocie, aby Twoje bodygardki rosły w siłę, a blog rozprzestrzeniał się po sieci niczym wirus wścieklizny po lesie…
Małe zwierzę… właśnie zapytałam w przychodni dla małych zwierząt o możliwość leczenia owieczki. Usłyszałam, że to duże zwierzę, a takimi nie zajmują się. A mastiff? Odpowiedź brzmiała: “To małe zwierzę, zapraszamy”. “Ale on jest dwa razy większy od owieczki i jeszcze kawałek”. “Wie pani, to sprawa nomenklatury”. Zaniemówiłam. Nie mam owieczki, na szczęście. Mastiffa też nie, niestety, moja suka waży tylko 36 kg. Kiedy żona powie mężowi “Mój malutki”(mając na myśli jego wzrost “kolumnowy” powiedzmy), zawsze może uprzedzić wyrzuty tłumacząc wpadkę nomenklaturą
Ja do mojego mensza (103 kg 190 i… duuużo powyżej średniej krajowej cm…) zawsze mówię maleństwo. I pasuje jak ulał. Więc pewnie jest to względne łamane przez widzimisia.
Jędza, a po polsku jak to będzie…że pozwolę sobie zapytać z ciekawości o ewentualną translację ostatniego zdania?
gupia…. nie wie co to widzimiś…
Pewnie nie wiesz też co to zapchajdziura?
Dlaczego nie odnosisz się do notki, tylko zadajesz mi pytania nie związane z tematem, Ty spamerko?
Jak lisek zobaczył “Doktora Śmierć” to pewnie zesztywniał ze strachu. Pewnie nurkuje sobie teraz w formalinie czekając na dogodną okazję żeby dać dyla
Dzieje na wpół żywych lisków niekoniecznie muszą interesować wszystkich dlatego nie rozumiem jaki jest sens wysyłania linka do tego tematu na pokoje na czatach tlenowych. Spam i Zło.
co masz na myśli kocie kierując do mnie ps.2?
Val! Pytałes ile mam jeszcze tematow w zanadrzu
no tak.. zupełnie o tym zapomniałem. wybacz kocie.
Pierwszy raz słyszę/czytam o mastifie zagryzającym lisa. ;> Musiałeś onego nieźle niańczyć, żeby go na dziką zwierzynę nasłać.