Do kanonu sztuki dziennikarskiej nalezy zasada ze pogryzienie czlowieka przez psa nie jest niusem, natomiast pogryzienie psa przez czlowieka owszem. I ja znam taki przypadek.
Wydarzyl sie w latach osiemdziesiatych w Jel.Gorze na dworcu. Rychu, brat znanego kamieniarza z Cieplic, sam kamieniarz, czlowiek duzy i silny podjechal autem pod dworzec, zatrzymal sie na postoju taxi i poszedl kupic paczke sportow. Do pierwszego sporta wypil piwo, do drugiego drugie, itd. Po ugaszeniu pragnienia- a pil jak wielblad chory na nerki po miesiecznej karawanie – wrocil do auta. A tam juz dwoch milicjantow z owczarkiem, w wianuszku wqrwionych taxiarzy. Milicjanci sie nie speszyli widokiem nawalonego Rysia, 195 cm wzrostu i raczka wielkosci pizzy za 7€. Mieli przeciez psa.
Prawo jazdy prosze!
Nie mam.
Zapomnieliscie – pyta milcjant, liczac na polubowne zalatwienie incydentu
Nigdy nie mialem – Rysiu wrednym psom nie zamierzal ulatwiac zycia Milicjanci wqrwieni, psu juz zaczyna bulgotac w gardle
Gdzie mieszkacie?
U brata.
Adres?
Brat jest bezdomny.
Pies – chyba na dany znak – skoczyl na Rycha. Rychu zlapal go w locie i ugryzl w ucho. Wyplul siersc, otarl usta i odjechal. Milicjanci zrezygnowali z prob porozumienia. Pies zostal wycofany ze sluzby. Incydent opisalo “Slowo Polskie ” w kronice milicyjnej pt.: ” Bezdomny chuligan pogryzl milicyjnego psa”. Ja bylem tylko pasazerem.
Wasz Kot LdV w podrozy
byc moze
Byłeś tylko pasażerem? Naprawdę?
Kasico – jasne, że nie wypuścimy Kota z czułych pazurków! Głask, głask…
A tak a propos, ile mierzysz Mistrzu od uszek do ogona?
Ka!, Defendo! wylizuje was do bialej kosci. ostatnio nieco juz sie filcuje. Kot LdV
Omdlewam czując szorstkość członków…a o futerko się nie martw -wyczochramy!