Dam czytusiom odpoczac od lykania wody. Opowiem o mojej psinie pod tytulem “Drakula”.Drakula byl am. staff. terrierem, czarnym, z eleganckim bialym krawatem. Byl bardzo zyczliwy ludziom i zyczliwosci wymagal, malo kto oparl sie jego urokowi. Opornych tolerowal niechetnie. Byl wrogiem szczurow. We Frankfurcie szczury przeplywaja przez men w grupach wiekszych niz emigranci z Kuby do Miami. Musialem ciagle go miec na lince grubosci cumy okretowej. Przegryzienie jej zajmowalo mu troche czasu, i moglem zajac sie innymi widokami.
Dzieki drakuli bylem znany na wszystkich posterunkach policyjnych. Awanturowal sie ze wszystkimi stworzeniami wiekszymi od sredniego sznaucera. Kiedys na fescie w centrum Frankfurtu zagryzl na smierc ogromnego pluszowego lwa. Trociny pokryly cala ulice Zeil. Lew mnie kosztowal 89€.
Innym razem na spacerze pognal za kotem. Pech chcial, ze zza rogu wyjechal policyjny opel. Trojka policjantow natychmiast nami sie zajela. Policjantka z odbezpieczona spluwa, policjanci gotowi do obronnego zatrzasniecia drzwi . Kazali mi zlapac Drakiego i przywiazac do plotu. Psina zaczela byc nerwowa. Trzech psow w jednakowych ubrankach i suka przekraczalo jego zyczliwosc.
Policja kazala zapakowac sie na zakratowana czesc auta i powiozla na posterunek. Nie mialem nawet swiadectwa szczepienia ospy. To mial byc krotki spacer. Psa zeeresztowali, a mnie wyslali po dokumenty. Po dojsciu do domu, stal tam juz ten sam opel. Zdenerwowany policjant kazal mi natychmiast wsiadac. Po chwili bylismy znowu na zupelnie teraz pustym posterunku. W celi moj Drakula wyl tak przerazliwie ze wszyscy sie ewakuowali. Kazano mi – pod grozba odstrzelenia nas obu – wynosic sie najdalej jak to mozliwe. Dokumenty juz nikogo nie interesowaly. Z psem – juz spokojniejszym – poszlismy ogryzac wolowe kosci z rosolu.
Wasz Kot LdV w podrozy
byc moze
Rozumiem , że nadal żyjecie sobie zgodnie?
/Przyjaźń miedzy kotem a psem, bywać potrafi/
Pisz, Mistrzu pisz / pogłaskany:D/
Też mam psa. Duuużego. Wszystkich usiłuje polizać po twarzy, bo kocha cały świat. Płacę więc za pranie – najlepiej obiekt do lizania przewrócić. Teraz troszkę lepiej, bo adoptowała kota [mój pies to suka, co miłość toalną wyjaśnia] i jego liże, co w efekcie powoduje, że kot bywa często mokry i miewa dość karesów.
Głaszczę, z tak wielkim entuzjazmem, że hej!
Defendo głaszcz głaszcz, wszak wiosna za oknem a koty jak to koty. Wiesz, marzec…
Nie pozwolmy mu uciec;-)
Nie oddamy kota, nawet w /dobre/ ręce, które leczą.
Nasz ci On!